> ja nie widze, bo wiem w jakich okoliczosciach zginal.
Przeslanie brzmialo: chocbys byl mistrzem swiata, nie panujesz nad
rzeczywistoscia. Zawsze moze sie zdarzyc nieszczesliwy wypadek, ktos inny
moze popelnic blad. I to ze jestes - albo wydaje ci sie ze jestes - dobry,
nie wystarczy.
Syn mojego kumpla zginal, kiedy potracil go samochod. Jechal rowerem. Krotki
lot i rozbicie czaszki o beton. Diagnoza lekarza - gdyby mial kask,
najprawdopodobniej by przezyl.
Dorosly kalkuluje - wygoda czy bezpieczenstwo. Dziecko tego nie potrafi,
wiec dobrze by bylo, gdyby jego opiekunowie robili to madrze.
--
Pozdrawiam
Przemax czyli
Przemyslaw Zylinski