> > -materiał belka drewniana, pierwotnie może kościana z kości wieloryba.
Na
> > Grenlandii ciężko jest o drzewo, wiec wystarczająco długa belka to
> > rarytas.
> No wlasnie to nie jest takie proste Dropiu. Czytalem troche o Eskimosach
> i ich kajakach i generalnie autorzy zgadzaja sie, ze Eskimosi mieli
> raczej dostep do dlugich, grubych belek, niz do galezi.
Z moich doswiadczen zawodowych wynika ze Eskimosi (tak, tak, chodzi mi i
Inuit) ale Aleuci także mieli dostep do dlugich, grubych belek tak jak i do
fragmentow drzew: galezi i korzeni.
W zasiegu mojego wzroku lezy kilkadziesiat (w roznych schowkach i magazynach
nastepne sto kilkadziesiat) plastrow drewna dryftowego, które sobie
przywiozlem (nie ze jestem zboczony, tylko taka praca) ze Spitsbergenu i ich
srednica waha sie od 15 do 50 cm (maksymalna srednica ograniczona jest
mozliwosciami transportowyni). Oczywiscie cala srednia i wysoka Arktyka usiana
jest znacznymi ilosciami drewna, wiec na brak tego surowca w wielu miejscach
Polnocy nie można narzekac. Tak wiec na Grenlandii (i w ogole Arktyce) o
drewno nie jest az tak strasznie ciezko. Wbrew pozorom o drzewa również. Zyja
tam brzozy, topole i wierzby ? coz z tego sa tak male ze nawet zapalki z nich
robione bylyby do kitu.
> Dlaczego wiec strugali z tych belek niewielkie elementy szkieletu
> skladaka, zamiast robic dlubanki ?
Tym bardziej ze dlubanki znajdowane na terenie Polski mialy srednice juz od 50
cm.
> Chyba dlatego, ze te dlubanki sa gorsze na wzburzonym morzu.
Pewnie! Prostrzej odpowiedzi nie da sie znalezc. Zreszta dlubanka wykonana z
pnia drzewa o ograniczonej srednicy nie jest komfortowym srodkiem transportu
nawet na spokojnym morzu/jeziorze/rzece.
> To samo z wioslem - ja upieram sie przy stwierdzeniu, ze wioslo
> grenladzkie bylo optymalne w eskimoskich warunkach (dostepne materialy
> i narzedzia).
Ja bym stawial (poza niska uzytecznoscia) tez na ograniczone narzedzia.
Pamietajmy ze Eskimosi nie uzywali metalu (poza miedzia rodzima ? Dropiu, Ty w
geologii jestes bieglejszy - chyba tak to sie nazywa?)
> Co do podporki i eskimoski: zgoda. Teksty kajakarzy morskich
> o eskimoskach nie bardzo do mnie trafiaja, bo jakos co spotykam
> kajakarza morskiego, to on ma z eskimoska problemy, niezaleznie
> od tego, jakiego wiosla uzywa.
Co nie jest dowodem na brak tej umiejetnosci u Eskimosow (moze ma to nawet
zwiazek z nazwa tej figury? ;-)) i Aleutow (zeby nie bylo ? tez mam takie
trudnosci;-))
> Co ciekawe bardzo podobnych wiosel uzywali Aleuci (druga strona Ameryki
> Polnocnej), mimo ze uzywali zupelnie innych kajakow. Cos w tym musi byc. ;-)
Pewnie ze to jest ciekawe, jednak stwierdzenie ze zyli po drugiej stronie
Ameryki nie swiadczy o zyciu w oddaleniu od siebie tych grup etnicznych ( w
koncu dalej bylo Aleutom do Eskimosow grenlandzkich). Ale za to na zachodzie
Ameryko Pln. tez przeciez zyli i zyja Eskimosi. Podobnie jak na dalekim
wschodzie i polnocy Rosji.
W Kazachstanie zreszta tez zyja i zyli.
Ale na to juz mial wplyw nie ich gust a gesty Stalina i kolegow.
> OK. Mam w domu dwa wiosla (wlasciwie pagaje) z poludniowego Pacyfiku. Sa
> wystrugane z jednego kawalka drewna (kazde ze swojego ;-) ). Wieksze ma
> pioro o szerokosci 26 cm i dlugosci 55 cm (dlugosc pagaja 210 cm, czyli
> mniej wiecej tyle ile ma wioslo kajakowe). I jakos tubylcy popylaja z
> takimi pagajami po oceanie i sie nie boja.
>
> Bartol
Kwestia strachu to chyba na inna grupe.
A w kwestii drewna: poniewaz sa one zrobione z drewna o calkowicie-
odmiennych wlasciwosciach, zwiazanych z miejscem, w ktorym urosly. W
szerokosciach umiarkowanych i wyzszych (obu polkul) takowych nie uswiadczysz.
>
> >>>Odrzucam Twoja merkantylno-estetyczna teorie klejenia wiosel.
> >>>Wiosla sie klei dlatego, ze klejone sa wytrzymalsze od takich
> >>>z jednego kawalka.
> >>
> >>Nie mowie, ze nie, ale nie mowie tez, ze z jednego kawalka sa do dupy.
> >
> > Widze ze ktos tu musi byc mezczyzna;-)
> > Ja twierdze ze kajakowe wioslo o klasycznym (w turystyce i sporcie
> > oczywiscie) ksztalcie sa do dupy.
>
> To byla krytyka niekontruktywna. Prosze teraz o konstruktywna (czyli
> jakie wiosla kajakowe nie sa do dupy). ;-)
>
> Bartol
Mialo byc:
Widze ze ktos tu musi byc mezczyzna;-)
Ja twierdze ze kajakowe wioslo o klasycznym (w turystyce i sporcie
oczywiscie) ksztalcie zrobione z jednego kawalka drewna sa do dupy.
> OK. Jakie konkretnie drewno trafialo sie eskimosom?
To pytanie mi sie podoba.
A drewno dryftowe (wyrzucone przez morze) dostepne na plazach Arktyki to
drewno drzew z rodzajow:
Pinus (sosna), Abies (jodla), Larix (modrzew).
> Użytkownik Bartol napisał:
>Czy jest ktos w stanie to sensownie wyjasnic?
No to oswiecam:
Taki ma przekroj deska wycieta/wytarta (Eskimosi jako ze nie mieli tartakow
uzyskiwali deski i listwy poprzez darcie - rozrywanie drewna - efekt takiej
operacji to dranica) z pnia w miejscu lezacym poza rdzeniem pnia:
Ale w obu przypadkach drewno sloiste (czyli w naszych i ?polnocniejszych?
warunkach drewno drzew iglastych, a także niektorych drzew lisciastych ? np.
debu, robinii, wiazu, jesionu) lubi pekac na granicy przyrostow (czyli na / |
( lub) c. d. opisu rysunku;-)) podczas zmian wilgotnosci (schniecie) no i w
tych tez miejscach sila laczaca kolejne sloje jest najmniejsza i podczas
uzywania takiej (zwlaszcza cienkiej) deski sa one narazone na pekanie. Zeby
bylo bardziej sensownie trzeba sie bardziej zaglebic w anatomie roslin.
> Takie drewno pewnie było bardzo wilgone, jakie miało właściwości, czy
musiało
> być suszone, jak suszone to czy nie pękało, czy było lżejsze czy
cięższe niż
> to drewno na swoich żródłowych lądach?
Tutaj kwestia jest na ogromna dyskusje. Ale tylko sygnalizujac: Takie drewno
nie zawsze jest znaczaco wilgotniejsze niz swiezo sciete drzewo w lesie.
Pilujac taki pieniek można nawet ubrudzic sie zywica i zapach niczym nie
ustepuje zapachowi zywego drewna (czyli woda morska nie dotarla do srodka i
nie wyplukala zywicy, no i nie zmoczyla). Natoniast zewnetrzne sloje sa,
istotnie, zawilgocone znacznie woda morska i z opadow.
> Hmmmm, sosna to szajs, o reszcie sie nie wypowiem.
To brzmi jak manifest dendrologa czy innego technologa drewnianego;-)
Alem sie usmial:-)))
> Wiesz, nigdzie nie napisalem, ze grenlandzkie kajaki sa najlepsze na
> swiecie tak w ogole. Sa doskonale do plywania po morzu i oceanie, ale
> plywanie nimi po rzekach i jeziorach to juz IMHO ekstrawagancja. To samo
> dotyczy wiosel.
Tu tez sie usmiechnalem.
> Na Wisle nie ma fali, a nawet jak sie
> woda zmarszczy, to nie sposob nazwac to fala. Wiatr na srodladziu
> zachowuje sie zupelnie inaczej niz na morzu. Porownywalne warunki sa
> jedynie wtedy, gdy na morzu wiatr wieje od ladu i nie ma martwej fali
> (co jest stosunkowo rzadkim zjawiskiem).
> Nie jestem pewien, czy woda może wypłukać żywicę, chyba nie.
Jak mowi pewien torunski slusarz: Panowie, uwieście mi, moze, a morskiej idzie
to latwiej.
> Wg mojej wiedzy drzewa są odżywiczane przed ścięciem.
To prawda czesc drzew to dotyczy (obecnie w Polsce robi sie to coraz rzadziej,
m. in. drewno takie jest nizszej jakosci i po odciagnieciu impregnujacej
zywicy, probuje sie pozniej w jej miejsce wciskac impregnaty sztuczne, nie
zawsze lepsze), jednak do Eskimosow nie docieralo drewno scinane przez jakichs
drwali i wysylane do Arktyki takim malo pewnym transportem jak morza Oceanu
Arktycznego a dryft naturalny.
You can post new topics in this forum You can reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot post attachments in this forum