witam,
To zalezy od ktorego miejsca zacznie Pan splyw. Jak od bakalarzewa, to
raczej nie widze problemow, najwyzej w paru miejscach trzeba bedzie
wysiasc z canoe i troche pociagnac. Sporo plycizn i podwodnych
kamieni. Troche gorzej, jesli by plynac od j. czarnego. Trzeba bedzie
sie naprawde troche nameczyc z canoe, kamienie, plycizny i bardzo duzo
przeszkod, pod ktorymi jeszcze kajakiem czasem da sie jakos przeplynac
(wychadzac z kajaku lub nie) ale canoe trzeba bedzie przeciagac
(czesto przy glebokiej wodzie i nie przetartej przenosce).
Poziom wody wydaje sie, ze jest calkiem niezly jak na rospude.
Plynalem jakis tydzien temu i w sumie spotkalem pare niemcow z dwojka
malych dzieci (mieli kajak i canoe). Chyba jakos sobie dawali rade,
wiec dac sie da ale napewno ciezko.
Pozdrawiam
Andrzej
>Witam szanownych grupowiczów!
>Mieszkam w Krakowie, trochę pływałem na kajaku ale raczej
>monotematycznie(Dunajec). W tym sezonie zamierzam się
>wybrać z żoną i 4-letnim dzieckiem na wyprawę kajakową. Z
>przyczyn technicznych raczej musi być to canoe. W zeszłym
>roku spłynęliśmy Krutynią (Sorkwity - Mikołajki) i była to
>przyslowiowa bułka z masłem.W tym roku chcieliśmy spłynąć
>Rospudą, też na canoe, ale pan z wypożyczalni w Raczkach
>stanowczo odradził nam ten pomysł. Stąd moje pytanie do
>grupowiczów-czy taki spływ jest możliwy, czy raczej dać
>sobie spokój?
>Aha, płyniemy w kilka osób, tak że ew. przenioski nie robią
>problemu.
>Pozdrawiam.
|