>
> Przyszedł czas w końcu przetestować Sevylora Rengera. Ponieważ mamy taką
> jedną małą podrzuconą na wakacje pierwszotrzeciomajowe i zobaczyła ona
> ów kajak rozłożony w pokoju nie było szans, by jej dziś nie wziąć jako
> betatesterki ;)
> Wybrałem wspomnianą kiedyś Rudawę i wbrew oczekiwaniom rozczarowaliśmy
> się się pozytywnie. To krótki odcinek (6,5 km), ale dość urokliwy (z
> wyjątkiem ostatniego kilometra, znanego chyba wszystkim Krakusom). Szlak
> posiada kilkanaście (chyba ze 20) zrujnowanych progów, które potrafią
> pokazać pazury. Na jednym, takim z kołkami drewnianymi, usiedliśmy na
> trzy minuty, a ponieważ chciałem zobaczyć, co to cudo wytrzyma
> skakaliśmy w tym biednym kajaku, aż nas puściło. No i cudo wytrzymało,
> aczkolwiek ślady jakieś tam widać (lekkie ślady tylko, bynajmniej nie
> prucie czy cokolwiek). Tak więc ogłaszam, że jest to dość wytrzymałe.
> Poza tym dobrze się tym kręci, po pół godzinie w miarę dobrze steruje, a
> na wodzie stojącej płynie o tyle, o ile, prosto (to model z płetwami
> pod spodem). Na nurcie jednak płynie sobie, jak sobie chce i trzeba
> kontrolować.
> Czas dmuchania i składania przy podziale prac na dwoje luda - 20 minut.
> Składanie bez suszenia - podobnie. Z wad - zawór w podłodze jest
> zwykły i trzeba przy wydmuchiwaniu wsadzać weń patyk. Karabinki
> foteli są bez sensu (jakieś takie pancerne mosiężne chyba), polecam
> odpiąć i zapinać na pasek, co zresztą i tak się robi. Dmuchany
> poddupek nijak nie pasuje do materiału, w który wchodzi i trzeba go tam
> wepchnąć siłą i na żywioł. Jak ktoś ma kłopoty z całością słowo -
> dmuchamy podłogę na fula, foteliki również maksymalnie, wsadzamy na
> miejsce, dmuchamy jedną burtę na miękko, drugą, znowu pierwszą do końca
> i drugą. Nie inaczej, bo nie wsadzimy foteli. Kajak właściwy umieszczamy
> w gaciach przed dmuchaniem czegokolwiek, albo po lekkim nadmuchaniu
> podłogi - potem będzie za późno i nie wejdzie.
>
> Przy okazji powróciłem do lekko zaniedbanej strony turystycznej
> poszerzając ją o nowy dział:
>
http://www.ckmedia.pl/~jankomuzykant/s/0.htm
> A tu konkret i zdjęcia:
>
http://www.ckmedia.pl/~jankomuzykant/s/krudawa1/0.htm
>
> Mam jeszcze dwa pytania - zaraz nad miejscem startu jest ujęcie wody dla
> północnego Krakowa. Jak wygląda prawnie możliwość pływania kajakiem
> ponad tym miejscem? Stoją tam tablice (chyba od Rudawy) informujące o
> strefie ochrony sanitarnej, ale o pływaniu (że nie wolno) nie ma tam
> słowa. Więc można czy nie można? Chętnie bym sobie spłynął jeszcze
górną
> część...
>
> A drugie pytanie - czy Wisła w Krakowie wymaga jednie kapoków, czy
> trzeba jakieś cudawianki spełniać, żeby sobie popływać? (co prawda nic
> specjalnie przyjemnego, ale mam nad Wisłę trzysta metrów...)
>
lepsze to niż nic.,...