SPORTOWIEC

Forum dla sportowcow
It is currently November 20, 2008, 3:01 am

All times are UTC





Post new topic Reply to topic  [ 8 posts ] 
Author Message
 Post subject: Rudawa - testy Rengera
PostPosted: 2007-05-01 18:35:15
Online
Registered User

Joined: 2007-05-01 18:35:15
Przyszedł czas w końcu przetestować Sevylora Rengera. Ponieważ mamy taką
jedną małą podrzuconą na wakacje pierwszotrzeciomajowe i zobaczyła ona
ów kajak rozłożony w pokoju nie było szans, by jej dziś nie wziąć jako
betatesterki ;)
Wybrałem wspomnianą kiedyś Rudawę i wbrew oczekiwaniom rozczarowaliśmy
się się pozytywnie. To krótki odcinek (6,5 km), ale dość urokliwy (z
wyjątkiem ostatniego kilometra, znanego chyba wszystkim Krakusom). Szlak
posiada kilkanaście (chyba ze 20) zrujnowanych progów, które potrafią
pokazać pazury. Na jednym, takim z kołkami drewnianymi, usiedliśmy na
trzy minuty, a ponieważ chciałem zobaczyć, co to cudo wytrzyma
skakaliśmy w tym biednym kajaku, aż nas puściło. No i cudo wytrzymało,
aczkolwiek ślady jakieś tam widać (lekkie ślady tylko, bynajmniej nie
prucie czy cokolwiek). Tak więc ogłaszam, że jest to dość wytrzymałe.
Poza tym dobrze się tym kręci, po pół godzinie w miarę dobrze steruje, a
na wodzie stojącej płynie o tyle, o ile, prosto (to model z płetwami
pod spodem). Na nurcie jednak płynie sobie, jak sobie chce i trzeba
kontrolować.
Czas dmuchania i składania przy podziale prac na dwoje luda - 20 minut.
Składanie bez suszenia - podobnie. Z wad - zawór w podłodze jest
zwykły i trzeba przy wydmuchiwaniu wsadzać weń patyk. Karabinki
foteli są bez sensu (jakieś takie pancerne mosiężne chyba), polecam
odpiąć i zapinać na pasek, co zresztą i tak się robi. Dmuchany
poddupek nijak nie pasuje do materiału, w który wchodzi i trzeba go tam
wepchnąć siłą i na żywioł. Jak ktoś ma kłopoty z całością słowo -
dmuchamy podłogę na fula, foteliki również maksymalnie, wsadzamy na
miejsce, dmuchamy jedną burtę na miękko, drugą, znowu pierwszą do końca
i drugą. Nie inaczej, bo nie wsadzimy foteli. Kajak właściwy umieszczamy
w gaciach przed dmuchaniem czegokolwiek, albo po lekkim nadmuchaniu
podłogi - potem będzie za późno i nie wejdzie.

Przy okazji powróciłem do lekko zaniedbanej strony turystycznej
poszerzając ją o nowy dział:
http://www.ckmedia.pl/~jankomuzykant/s/0.htm
A tu konkret i zdjęcia:
http://www.ckmedia.pl/~jankomuzykant/s/krudawa1/0.htm

Mam jeszcze dwa pytania - zaraz nad miejscem startu jest ujęcie wody dla
północnego Krakowa. Jak wygląda prawnie możliwość pływania kajakiem
ponad tym miejscem? Stoją tam tablice (chyba od Rudawy) informujące o
strefie ochrony sanitarnej, ale o pływaniu (że nie wolno) nie ma tam
słowa. Więc można czy nie można? Chętnie bym sobie spłynął jeszcze
górną
część...

A drugie pytanie - czy Wisła w Krakowie wymaga jednie kapoków, czy
trzeba jakieś cudawianki spełniać, żeby sobie popływać? (co prawda nic
specjalnie przyjemnego, ale mam nad Wisłę trzysta metrów...)

--
pozdrawia Adam
różne takie tam: www.smialek.prv.pl


Top
 Profile
 
 Post subject: Rudawa - testy Rengera
PostPosted: 2007-05-04 20:57:47
Online
Registered User

Joined: 2007-05-04 20:57:47
Testuję sevylora po raz trzeci. Pierwszy raz na jeziorze, drugi na
Baryczy. Odczucia miałem podobne - tym dmuchawcem nie da się płynąć na
wprost! I oto za trzecim razem, dziś na Prośnie, nieco zmodyfikowałem
przygotowania. Otóż najpierw pompowałem boki później spód. Dodatkowo
podczas pompowania boków urwał się rzep przyklejony do burty (?! powłoka
nylonowa jest spięta rzepem do burty i w takiej kompilacji pompowałem).
Stąd odkleiłem rzepy, co spowodowało, że nylonowa powłoka ukształtowała
się do gumowego szkieletu. Sevylor płynął idealnie na wprost (może to
zasługa nurtu) reagował posłusznie na każde muśnięcie wiosła. Dodatkowo
było więcej miejsca wewnątrz, gdyż balony poszły w górę i w szerz, a nie
do środka, jak w przypadku sklejonych rzepów.
P.S. Polecam Prosnę - dzika rzeka, pięknie porośnięta z mnóstwem
zakrętasów...


Top
 Profile
 
 Post subject: Rudawa - testy Rengera
PostPosted: 2007-05-05 21:03:03
Online
Registered User

Joined: 2007-05-05 21:03:03
Janko Muzykant:
>
> Przyszedł czas w końcu przetestować Sevylora Rengera. Ponieważ mamy taką

> jedną małą podrzuconą na wakacje pierwszotrzeciomajowe i zobaczyła ona
> ów kajak rozłożony w pokoju nie było szans, by jej dziś nie wziąć jako

> betatesterki ;)
> Wybrałem wspomnianą kiedyś Rudawę i wbrew oczekiwaniom rozczarowaliśmy
> się się pozytywnie. To krótki odcinek (6,5 km), ale dość urokliwy (z
> wyjątkiem ostatniego kilometra, znanego chyba wszystkim Krakusom). Szlak
> posiada kilkanaście (chyba ze 20) zrujnowanych progów, które potrafią
> pokazać pazury. Na jednym, takim z kołkami drewnianymi, usiedliśmy na
> trzy minuty, a ponieważ chciałem zobaczyć, co to cudo wytrzyma
> skakaliśmy w tym biednym kajaku, aż nas puściło. No i cudo wytrzymało,
> aczkolwiek ślady jakieś tam widać (lekkie ślady tylko, bynajmniej nie
> prucie czy cokolwiek). Tak więc ogłaszam, że jest to dość wytrzymałe.
> Poza tym dobrze się tym kręci, po pół godzinie w miarę dobrze steruje, a

> na wodzie stojącej płynie o tyle, o ile, prosto (to model z płetwami
> pod spodem). Na nurcie jednak płynie sobie, jak sobie chce i trzeba
> kontrolować.
> Czas dmuchania i składania przy podziale prac na dwoje luda - 20 minut.
> Składanie bez suszenia - podobnie. Z wad - zawór w podłodze jest
> zwykły i trzeba przy wydmuchiwaniu wsadzać weń patyk. Karabinki
> foteli są bez sensu (jakieś takie pancerne mosiężne chyba), polecam
> odpiąć i zapinać na pasek, co zresztą i tak się robi. Dmuchany
> poddupek nijak nie pasuje do materiału, w który wchodzi i trzeba go tam
> wepchnąć siłą i na żywioł. Jak ktoś ma kłopoty z całością słowo -

> dmuchamy podłogę na fula, foteliki również maksymalnie, wsadzamy na
> miejsce, dmuchamy jedną burtę na miękko, drugą, znowu pierwszą do końca

> i drugą. Nie inaczej, bo nie wsadzimy foteli. Kajak właściwy umieszczamy
> w gaciach przed dmuchaniem czegokolwiek, albo po lekkim nadmuchaniu
> podłogi - potem będzie za późno i nie wejdzie.
>
> Przy okazji powróciłem do lekko zaniedbanej strony turystycznej
> poszerzając ją o nowy dział:
> http://www.ckmedia.pl/~jankomuzykant/s/0.htm
> A tu konkret i zdjęcia:
> http://www.ckmedia.pl/~jankomuzykant/s/krudawa1/0.htm
>
> Mam jeszcze dwa pytania - zaraz nad miejscem startu jest ujęcie wody dla
> północnego Krakowa. Jak wygląda prawnie możliwość pływania kajakiem
> ponad tym miejscem? Stoją tam tablice (chyba od Rudawy) informujące o
> strefie ochrony sanitarnej, ale o pływaniu (że nie wolno) nie ma tam
> słowa. Więc można czy nie można? Chętnie bym sobie spłynął jeszcze
górną
> część...
>
> A drugie pytanie - czy Wisła w Krakowie wymaga jednie kapoków, czy
> trzeba jakieś cudawianki spełniać, żeby sobie popływać? (co prawda nic
> specjalnie przyjemnego, ale mam nad Wisłę trzysta metrów...)
>

chyba bez zadnych cudawianków
pływałem kilka razy swoim składakiem od wawelu do tyńca na wiosłach lub na
żaglu, w różnych warunkach, spotykałem patrole wodnej policji i nikt się
mnie o nic nie pytał (nawet o kapok na którym siedziałem)
pozdro
jac
a co do przyjemności to nie jest tak żle, mnie się nawet fajnie pływało,
lepsze to niż nic.,...


Top
 Profile
 
 Post subject: Rudawa - testy Rengera
PostPosted: 2007-05-05 23:22:43
Online
Registered User

Joined: 2007-05-05 23:22:43
> a co do przyjemności to nie jest tak żle, mnie się nawet fajnie pływało,
> lepsze to niż nic.,...

No właśnie, lepsze, a poza tym mam jakąś dziką chęć spełnić marzenie
dzieciństwa czyli spłynąć wszystkie krakowskie rzeki :)
Ale to dopiero jak jakaś powódź nadejdzie, przynajmniej dla Prądnika i
Wilgi.

--
pozdrawia Adam
różne takie tam: www.smialek.prv.pl


Top
 Profile
 
 Post subject: Rudawa - testy Rengera
PostPosted: 2007-05-01 18:35:15
Online
Registered User

Joined: 2007-05-01 18:35:15
Przyszedł czas w końcu przetestować Sevylora Rengera. Ponieważ mamy taką
jedną małą podrzuconą na wakacje pierwszotrzeciomajowe i zobaczyła ona
ów kajak rozłożony w pokoju nie było szans, by jej dziś nie wziąć jako
betatesterki ;)
Wybrałem wspomnianą kiedyś Rudawę i wbrew oczekiwaniom rozczarowaliśmy
się się pozytywnie. To krótki odcinek (6,5 km), ale dość urokliwy (z
wyjątkiem ostatniego kilometra, znanego chyba wszystkim Krakusom). Szlak
posiada kilkanaście (chyba ze 20) zrujnowanych progów, które potrafią
pokazać pazury. Na jednym, takim z kołkami drewnianymi, usiedliśmy na
trzy minuty, a ponieważ chciałem zobaczyć, co to cudo wytrzyma
skakaliśmy w tym biednym kajaku, aż nas puściło. No i cudo wytrzymało,
aczkolwiek ślady jakieś tam widać (lekkie ślady tylko, bynajmniej nie
prucie czy cokolwiek). Tak więc ogłaszam, że jest to dość wytrzymałe.
Poza tym dobrze się tym kręci, po pół godzinie w miarę dobrze steruje, a
na wodzie stojącej płynie o tyle, o ile, prosto (to model z płetwami
pod spodem). Na nurcie jednak płynie sobie, jak sobie chce i trzeba
kontrolować.
Czas dmuchania i składania przy podziale prac na dwoje luda - 20 minut.
Składanie bez suszenia - podobnie. Z wad - zawór w podłodze jest
zwykły i trzeba przy wydmuchiwaniu wsadzać weń patyk. Karabinki
foteli są bez sensu (jakieś takie pancerne mosiężne chyba), polecam
odpiąć i zapinać na pasek, co zresztą i tak się robi. Dmuchany
poddupek nijak nie pasuje do materiału, w który wchodzi i trzeba go tam
wepchnąć siłą i na żywioł. Jak ktoś ma kłopoty z całością słowo -
dmuchamy podłogę na fula, foteliki również maksymalnie, wsadzamy na
miejsce, dmuchamy jedną burtę na miękko, drugą, znowu pierwszą do końca
i drugą. Nie inaczej, bo nie wsadzimy foteli. Kajak właściwy umieszczamy
w gaciach przed dmuchaniem czegokolwiek, albo po lekkim nadmuchaniu
podłogi - potem będzie za późno i nie wejdzie.

Przy okazji powróciłem do lekko zaniedbanej strony turystycznej
poszerzając ją o nowy dział:
http://www.ckmedia.pl/~jankomuzykant/s/0.htm
A tu konkret i zdjęcia:
http://www.ckmedia.pl/~jankomuzykant/s/krudawa1/0.htm

Mam jeszcze dwa pytania - zaraz nad miejscem startu jest ujęcie wody dla
północnego Krakowa. Jak wygląda prawnie możliwość pływania kajakiem
ponad tym miejscem? Stoją tam tablice (chyba od Rudawy) informujące o
strefie ochrony sanitarnej, ale o pływaniu (że nie wolno) nie ma tam
słowa. Więc można czy nie można? Chętnie bym sobie spłynął jeszcze
górną
część...

A drugie pytanie - czy Wisła w Krakowie wymaga jednie kapoków, czy
trzeba jakieś cudawianki spełniać, żeby sobie popływać? (co prawda nic
specjalnie przyjemnego, ale mam nad Wisłę trzysta metrów...)

--
pozdrawia Adam
różne takie tam: www.smialek.prv.pl


Top
 Profile
 
 Post subject: Rudawa - testy Rengera
PostPosted: 2007-05-04 20:57:47
Online
Registered User

Joined: 2007-05-04 20:57:47
Testuję sevylora po raz trzeci. Pierwszy raz na jeziorze, drugi na
Baryczy. Odczucia miałem podobne - tym dmuchawcem nie da się płynąć na
wprost! I oto za trzecim razem, dziś na Prośnie, nieco zmodyfikowałem
przygotowania. Otóż najpierw pompowałem boki później spód. Dodatkowo
podczas pompowania boków urwał się rzep przyklejony do burty (?! powłoka
nylonowa jest spięta rzepem do burty i w takiej kompilacji pompowałem).
Stąd odkleiłem rzepy, co spowodowało, że nylonowa powłoka ukształtowała
się do gumowego szkieletu. Sevylor płynął idealnie na wprost (może to
zasługa nurtu) reagował posłusznie na każde muśnięcie wiosła. Dodatkowo
było więcej miejsca wewnątrz, gdyż balony poszły w górę i w szerz, a nie
do środka, jak w przypadku sklejonych rzepów.
P.S. Polecam Prosnę - dzika rzeka, pięknie porośnięta z mnóstwem
zakrętasów...


Top
 Profile
 
 Post subject: Rudawa - testy Rengera
PostPosted: 2007-05-05 21:03:03
Online
Registered User

Joined: 2007-05-05 21:03:03
Janko Muzykant:
>
> Przyszedł czas w końcu przetestować Sevylora Rengera. Ponieważ mamy taką

> jedną małą podrzuconą na wakacje pierwszotrzeciomajowe i zobaczyła ona
> ów kajak rozłożony w pokoju nie było szans, by jej dziś nie wziąć jako

> betatesterki ;)
> Wybrałem wspomnianą kiedyś Rudawę i wbrew oczekiwaniom rozczarowaliśmy
> się się pozytywnie. To krótki odcinek (6,5 km), ale dość urokliwy (z
> wyjątkiem ostatniego kilometra, znanego chyba wszystkim Krakusom). Szlak
> posiada kilkanaście (chyba ze 20) zrujnowanych progów, które potrafią
> pokazać pazury. Na jednym, takim z kołkami drewnianymi, usiedliśmy na
> trzy minuty, a ponieważ chciałem zobaczyć, co to cudo wytrzyma
> skakaliśmy w tym biednym kajaku, aż nas puściło. No i cudo wytrzymało,
> aczkolwiek ślady jakieś tam widać (lekkie ślady tylko, bynajmniej nie
> prucie czy cokolwiek). Tak więc ogłaszam, że jest to dość wytrzymałe.
> Poza tym dobrze się tym kręci, po pół godzinie w miarę dobrze steruje, a

> na wodzie stojącej płynie o tyle, o ile, prosto (to model z płetwami
> pod spodem). Na nurcie jednak płynie sobie, jak sobie chce i trzeba
> kontrolować.
> Czas dmuchania i składania przy podziale prac na dwoje luda - 20 minut.
> Składanie bez suszenia - podobnie. Z wad - zawór w podłodze jest
> zwykły i trzeba przy wydmuchiwaniu wsadzać weń patyk. Karabinki
> foteli są bez sensu (jakieś takie pancerne mosiężne chyba), polecam
> odpiąć i zapinać na pasek, co zresztą i tak się robi. Dmuchany
> poddupek nijak nie pasuje do materiału, w który wchodzi i trzeba go tam
> wepchnąć siłą i na żywioł. Jak ktoś ma kłopoty z całością słowo -

> dmuchamy podłogę na fula, foteliki również maksymalnie, wsadzamy na
> miejsce, dmuchamy jedną burtę na miękko, drugą, znowu pierwszą do końca

> i drugą. Nie inaczej, bo nie wsadzimy foteli. Kajak właściwy umieszczamy
> w gaciach przed dmuchaniem czegokolwiek, albo po lekkim nadmuchaniu
> podłogi - potem będzie za późno i nie wejdzie.
>
> Przy okazji powróciłem do lekko zaniedbanej strony turystycznej
> poszerzając ją o nowy dział:
> http://www.ckmedia.pl/~jankomuzykant/s/0.htm
> A tu konkret i zdjęcia:
> http://www.ckmedia.pl/~jankomuzykant/s/krudawa1/0.htm
>
> Mam jeszcze dwa pytania - zaraz nad miejscem startu jest ujęcie wody dla
> północnego Krakowa. Jak wygląda prawnie możliwość pływania kajakiem
> ponad tym miejscem? Stoją tam tablice (chyba od Rudawy) informujące o
> strefie ochrony sanitarnej, ale o pływaniu (że nie wolno) nie ma tam
> słowa. Więc można czy nie można? Chętnie bym sobie spłynął jeszcze
górną
> część...
>
> A drugie pytanie - czy Wisła w Krakowie wymaga jednie kapoków, czy
> trzeba jakieś cudawianki spełniać, żeby sobie popływać? (co prawda nic
> specjalnie przyjemnego, ale mam nad Wisłę trzysta metrów...)
>

chyba bez zadnych cudawianków
pływałem kilka razy swoim składakiem od wawelu do tyńca na wiosłach lub na
żaglu, w różnych warunkach, spotykałem patrole wodnej policji i nikt się
mnie o nic nie pytał (nawet o kapok na którym siedziałem)
pozdro
jac
a co do przyjemności to nie jest tak żle, mnie się nawet fajnie pływało,
lepsze to niż nic.,...


Top
 Profile
 
 Post subject: Rudawa - testy Rengera
PostPosted: 2007-05-05 23:22:43
Online
Registered User

Joined: 2007-05-05 23:22:43
> a co do przyjemności to nie jest tak żle, mnie się nawet fajnie pływało,
> lepsze to niż nic.,...

No właśnie, lepsze, a poza tym mam jakąś dziką chęć spełnić marzenie
dzieciństwa czyli spłynąć wszystkie krakowskie rzeki :)
Ale to dopiero jak jakaś powódź nadejdzie, przynajmniej dla Prądnika i
Wilgi.

--
pozdrawia Adam
różne takie tam: www.smialek.prv.pl


Top
 Profile
 
Post new topic Reply to topic  [ 8 posts ] 

Who is online

Users browsing this forum: adam adamski,drozd@sezam.pl,Leszek Wirski, KiM, 3 guests, informacje Poligrafia katowice szczecin pozycjonowanie w wyszukiwarkach brussels hotel brzezia-laka niedyżur Egipt gry dla dziewczyn Perfumy Noa termoizolacja


New posts New posts    No new posts No new posts    Announce Announcement
New posts [ Popular ] New posts [ Popular ]    No new posts [ Popular ] No new posts [ Popular ]    Sticky Sticky
New posts [ Locked ] New posts [ Locked ]    No new posts [ Locked ] No new posts [ Locked ]    Moved topic Moved topic
You can post new topics in this forum
You can reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group