> 1) Jaka jest RZECZYWISTA różnica w materiałach typu polietylen, poliester,
> itp. oprócz ceny i wagi? Czy dla kogoś kto jeździ raz do roku na dwa
tygodnie,
> opłaca się inwestować w kosmiczne technologie? Który z nich się łatwiej
naprawia?
> Do tej pory wystarczał mi butapren, stary materac, ewentualnie distal i
> trochę profili aluminiowych :-)
Roznica jest taka, ze szansa na to iz bedziesz latal polietylen jest
znikoma. W dodatku dosyc powszechna praktyka jest ciaganie zaladowanego
polietylena po ziemi i o ile to nie jest asfalt czy beton na dlugim
odcinku - to niewiele sie temu kajakowi dzieje. Podobnie z ladowaniem -
ladujesz na ladzie i sciagasz gotowy kajak na wode.
Z drugiej strony powazna naprawe polietylenu trudno samemu
przeprowadzic, ale te zdarzaja sie niezwykle rzadko i zwykle po bardzo
dlugim uzytkowaniu. Zas male dziurki (tez trudne do zrobienia) mozna
zatkac patykiem i zakapac np. butelka PET.
Latanie laminatu jest nieco mniej przyjemne niz skladaka i dluzsze ciut.
Laminatu nie mozesz juz tak brutalnie traktowac, i jego odpornosc na
uszkodzenia (przebicia) mozna porownac do wspolczesnych skladakow.
Oczywiscie jest sztywniejszy i daje sie przewiezc na wozku wyladowany.
Jesli chodzi o sensownosc inwestycji, to musisz odpowiedziec sobie na
pytanie jak czesto bedziesz w czasie tych 2 tyg przeciagal kajak po
drzewach, uderzal w kamienie itd.
Jesli rzadko lub wcale - laminat. Jesli czesto i nie chcesz tym w ogole
sie przejmowac - polietylen.
> 2) Zawsze wozimy ze sobą mnóstwo klamotów, bo lubimy i nie mamy zamiaru z
> tego rezygnować. Mam wrażenie, że współczesne kajaczki są słabo
pakowalne a
> jeżeli nawet, to raczej nie zmieści się solidny wór żeglarski a tylko
1500 małych
> pakuneczków Czy mam szansę znaleźć plastika o pakowalności Neptuna
bądź większej?
Nie. No moze Prijon Excursion sie zbliza pakownoscia.
Z drugiej strony masz luki wodoszczelne, co oznacza, ze mozesz wozic te
male pakunki bez strachu o ich zalanie.
Ale to tez wazny parametr przy szukaniu kajaka - zwroc uwage nie tylko
na objetosc komor, ale i na wielkosc otworow do nich prowadzacych.
No i rozwaz powaznie kanadyjke - bedziesz zachwycony jej pakownoscia i
latwoscia zaladunku. Wg mnie nie ma lepszego sprzetu do rodzinnego
plywania (sam przesiadlem sie wlasnie ze skladaka na kanadyjke)
> 3) Nie widzę możliwości rezygnacji z przyjemności takich jak
> ster i fartuch (coby się deszcz do środka nie wlewał).
Zatem kajak musi byc dwukopitowy bo na jednokokpitowe nie ma (prawie nie
ma) fartuchow. Jesli chodzi o ster, to choc nie wszedzie, ale zdarza sie.
> 4) Czemu droższe kajaki mają na wierzchu jakieś koszmarne siatki i wiele
> uchwytów? Przecież to się musi koszmarnie chaczyć przy przeciskaniu
przez łozy!!!
Nie chaczy sie w jakis szczegolny sposob a jednak znakomicie ulatwia
trzymanie roznych rzeczy na wierzchu. Znacznie wazniejszym parametrem
jest sposob zamkniecia komory wodoszczelnej - wszelkie wystajace
znakomicie potrafia utrudnic przejscie pod niskim drzewem. Rozwiazanie
Prijonowskie wydaje sie w tym wzgledzie najlepsze.
> 5) Jaka jest różnica w cenach takiego sprzętu w Polsce i za granicą?
Może
> lepiej jest pojechać i kupić kajak poza ojczyzną ;-)
Raczej odwrotnie. Choc ceny sie juz troche wyrownaly to nadal jestesmy
jednym z tanszych rynkow kajakowych. Szczegolnie jesli chodzi o
laminaty. Oczywiscie mowimy o nowych kajakch, bo po uzywane polietyleny
nalezy udac sie do Niemiec lub Czech.
> 6) Na jakich producentach wydaje Wam się że powinienem się skupić?
:)) Niech inni sie wypowiedza zeby nie bylo ze jestem stronniczy.
Albo po prostu przejdz sie na targi Wiatr i Woda (od najblizszego
czwartku, w Wwie) - bedzie wiekszosc dostepnego w Polsce sprzetu
(a z tego wartego polecenia - wszystko). Jakby co to zapraszam do
stoiska 28 na pogaduchy :)
> Cały czas myślę o dwójce, bo za dzieciaka ktoś musi wiosłować.
Jak pisalem - pomysl cieplo o kanadyjkach. Jesli nie kanadyjka - moj typ
dla ciebie juz wymienilem w tekscie :) Choc na pewno do niskobudzetowych
nie nalezy.
> Jak już kupię kajak i mi się spodoba, to chętne używałbym go tak
> jak Neptuna, czyli następne 20-30 lat ;-)))
Powinno sie udac, choc jednak polietyleny wydaja sie byc o wiele
trwalsze (przynajmniej te lepsze i nie katowane na okraglo w
klubach/wypozyczalniach).
Laminat po kilku-kilkunastu lataniach zaczyna byc ciezki i nieszczelny.
A zlapanie dziury jest raczej kwestia przypadku niz dbalosci. No ale
jest tanszy (choc nie zawsze) i lzejszy.
Zas polietylen dziury nie zlapie, za to podczas intensywnego uzytkowania
potrafi sie przetrzec (szczegolnie pod siedzeniami) - ale wymaga to
dosyc intensywnego plywania, najlepiej po skalach, drzewach itp. i
kompletnego niedbania o niego. Wiec przy odrobienie dbalosci starczy dla
wnukow :)
Pozdrawiam
Piotr Kaliszek